Annc
girl power

Feminizm – FAQ

Spokojny wieczór, dzwoni mój telefon. Na wyświetlaczu pokazuje się zdjęcie mojej koleżanki, odbieram, bo w dobie facebooka nie często komunikujemy się telefonicznie i sprawa musiała wyniknąć nagle.

– Czy ty to widziałaś? – słyszę zamiast dzień dobry, już mam jej dać reprymendę na temat kultury i savoir vivre, ale ciekawość zwycięża i pytam co miałam potencjalnie widzieć.

Chwilę później na mojej skrzynce mailowej ląduje link, klikam w niego i chwilę później okazuje się, że nie widziałam, może na szczęście, bo widząc odczuwam jedynie wstyd i wściekłość.

Grupa pań w różnym wieku, z uśmiechem od ucha do ucha, opowiada z dumą o tym dlaczego są dumne z tego, że nie są feministkami. I wszystko byłoby fajnie, bo ja również nie muszę i nie chcę naklejać sobie etykietek na czoło, ale problem polega na tym, że one po prostu… pieprzą jak potłuczone. Naprawdę brzmi to tak jakbym z zaskoczenia miała zrobić wykład na temat fizyki kwantowej. Niby wiem co to jest fizyka, znam definicję kwantu, ale nadal nie jestem w stanie wypowiedzieć się na ten temat dłużej niż ,,Nauka o kwantach to szalenie złożona dziedzina fizyki”.

Dlatego by rozwiać wątpliwości na temat tego czy jesteśmy feministkami, czy nie, a także jakie są prawa i obowiązki wynikające z tej przynależności spisałam krótki FAQ czyli najczęściej zadawane pytania wraz z odpowiedziami.

Jak mam się ubierać będąc feministką?

Możesz założyć gorset, podwiązki, sukienkę w grochy, szpilki czy kapelusz z kwiatami. Możesz się malować, nosić długie włosy, biżuterię, a nawet torebkę. Możesz również nosić spodnie, męskie koszule, ciężkie zegarki, możesz ściąć włosy na krótko. Dokładnie tak, możesz ubierać się jak chcesz.

Czy będąc feministką mogę się golić?

Tak, możesz golić nogi, pachy, wąsik, miejsca intymne. Możesz nawet ogolić sobie brwi jeśli uznasz to za fajny pomysł. Możesz jednak nic nie golić i jest to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Jeśli ktoś uzna, że nie jest to sexy, nie martw się – twoim nadrzędnym celem istnienia nie musi być atrakcyjność seksualna dla wszystkich napotkanych ludzi.

Czy będąc feministką mam prawo wykonywać zawód społecznie uznawany za kobiecy?

Oczywiście. Możesz pracować jako manicurzystka, fryzjerka, stylistka, możesz być też inżynierem, programistką i kosmonautą. Równość na rynku pracy pozwala ci też oczekiwać takiego samego poziomu wynagrodzenia jaki ma twój kolega przy biurku obok, który ma dokładnie takie samo stanowisko i taki sam zakres obowiązków. Liczy się wiedza, kwalifikacje i doświadczenie, nie to co masz w majtkach.

Czy będąc feministką mam prawo oczekiwać szacunku od mężczyzn?

Tak. Będąc człowiekiem, kobietą i feministką masz prawo oczekiwać szacunku od wszystkich, zarówno mężczyzn jak i kobiet.

Czy będąc feministką mam obowiązek zgłosić się do wojska i wnosić lodówkę na trzecie piętro?

Nie. Nie masz obowiązku służby wojskowej, podobnie jak mężczyźni w naszym kraju. Nie musisz również wnosić lodówki na trzecie piętro, ponieważ samodzielnie nie dasz rady, podobnie jak mężczyźni w naszym kraju.

Czy będąc feministką mam prawo prosić mężczyznę o pomoc?

Tak. Masz prawo poprosić o pomoc każdego kto może ci jej udzielić. Męża, tatę, chłopaka, sąsiada czy pana w sklepie. Mężczyźni nie są naszym wrogiem.

Czy będąc feministką mogę pozostawać na utrzymaniu partnera i opiekować się domem?

Oczywiście. To twój wybór.

Czy będąc feministką mam prawo założyć rodzinę i zrezygnować z życia zawodowego by opiekować się dziećmi?

Oczywiście, możesz założyć rodzinę, możesz zrezygnować z życia zawodowego na rzecz opieki nad potomstwem, jeśli tak zdecydowałaś.

Czy moje bycie feministką umniejsza męskości mojego partnera?

Wręcz przeciwnie. Mężczyzna powinien być dumny, że kobieta, która nie boi się walczyć o swoje, a także świadomie dokonuje wyborów zdecydowała się na związek właśnie z nim.

Czy będąc feministką muszę być zwolenniczką aborcji?

Nie. Możesz mieć swoje zdanie na ten temat. Jak na każdy inny.

Czy będąc kobietą mogę powiedzieć, że feminizm jest zły?

Tak, jeśli uważasz, że nie powinnaś mieć dostępu do edukacji, prawa głosu, prawa jazdy, jeśli uważasz, że decyzje za ciebie powinien podejmować mąż, ojciec lub brat to z całą stanowczością możesz uznać, że feminizm nie jest dla ciebie i powinnaś go olać.

Winna!

Gdy słyszę żarty z feminizmu i feministek przypomina mi się sławny film o ideologii gender (uwaga, dla osób o mocnych nerwach). Dużo szumu, dużo krzyku, dużo strachu, mało wiedzy. Bardzo długo zastanawiałam się co jest tego powodem, bo przecież idea równości płciowej jest całkiem ładnie przedstawiana w szkołach, choćby pod postacią George Sand, kochanki uwielbianego przez Polaków Chopina, czy przy okazji omawiania uzyskania praw do edukacji czy praw wyborczych przez kobiety, na terenie Polski, Europy czy świata. Z przykrością muszę stwierdzić, że winny jest temu nie kto inny jak… feministki.

Tak. Naprawdę tak uważam. Winne są te, które krzyczą do nas z telewizji i innych mass mediów. Te, które uważają, że są głosami milionów, symboliką wyzwolenia spod jarzma patriarchatu, te które bez poszanowania cudzych uczuć krzyczą o aborcji jak o porannym smoothie, te które poniżają mężczyzn, od których przecież nie chcemy być wyżej, a chcemy stać z nimi ramię w ramię.

Wszyscy cierpimy za frontmanów i frontmanki

Co myśli społeczeństwo gdy słyszy ,,katolik”? Babcię w moherowym berecie, która mówi jak mamy żyć, a przy okazji kilkukrotnie obrazi rozmówcę. Co myśli gdy słyszy ,,patriota”? Wielkiego draba w koszulce z narodowym symbolem, który trzyma w ręku racę i krzyczy o Polsce dla Polaków. Co myśli gdy słyszy ,,homoseksualista”? Odjechanego gościa, od góry do dołu w lateksie, który epatuje wulgarną seksualnością. Nie widzą kogoś kto kocha bliźniego i stara się postępować etycznie. Nie widzą kogoś kto sumiennie płaci podatki i nie wyobraża sobie życia z dala ukochanego kraju. Nie widzą kogoś kto po prostu kocha drugą osobę i niczym nie wyróżnia się z tłumu.

Więc co myśli społeczeństwo gdy słyszy ,,feministka”? Myśli o krzykliwej babie, która nienawidzi mężczyzn i niepytana informuje o dacie ostatniej aborcji. Która każde działanie i słowo ze strony płci przeciwnej próbuje przekształcić w atak.

Taką walką niczego nie osiągniemy.

Dlatego nie bójmy się powiedzieć ,,jestem feministką” gdy trzymamy na rękach nasze dziecko, nie bójmy się powiedzieć tego gdy gotujemy obiad, gdy przytulamy naszego mężczyznę, gdy wyglądamy w nowej sukience jak milion dolców . Zróbmy z tego przywilej, nie powód do wstydu i szykan. Odczarujmy feminizm.

Sprawdź to…