Annc
life&style style

Kobieto w rozmiarze, który nie istnieje

BMI w okolicach 20. Zbyt wiele by wcisnąć pupę w rozmiar 36, często nawet 38 okazuje się wyzwaniem. 34? Okolice podstawówki, może wtedy, ale nie do końca to pamiętasz. Piersi w normie, rysują się pod zbyt wielkim swetrem, ale nie powalają obfitością, choć lewa pierś wygrywa będąc minimalnie większą. Dzięki noszeniu dwójki dzieci w swoim ciele zyskujesz w końcu coś co nazywa się talią. Tak naprawdę jej pojawienie się zawdzięczasz magii poszerzenia się bioder, ale to nie szkodzi. Jest bardzo sexy, tylko głuptas by się skarżył. Jednak różnica w obwodzie jednego i drugiego nie wynosi 30 cm. Nie wiesz właściwie ile wynosi, bo nigdy nie opanowałaś tego, w którym miejscu dokładnie powinnaś mierzyć jedno i drugie. Patrząc na siebie nagą w lustrze jednak nijak nie pasujesz do wzorca 90/60/90, a nawet jakiegokolwiek (x+30)/x/(x+30).

Mimo, że twój związek z twoim ciałem przypomina rollercoaster, bo to czego nie lubisz w środę na pewno polubisz w piątek, a to co nie pasowało ci w roku przestępnym, zacznie pasować w 2019 to nie możesz powiedzieć z całą pewnością, że nie lubisz swojego ciała, co absolutnie zaprzecza temu co myślałaś o nim w niedzielę 17 listopada zeszłego roku. Ten kryzys już jednak za tobą, a ty cieszysz się, że twój organizm działa, pozwala ci czerpać radość z jedzenia czekolady i seksu, a nawet te zbyt grube nogi są super, bo jednak niosą cię z miejsca na miejsce. Wklepujesz w siebie balsamy, ścierasz martwy naskórek peelingiem i obiecujesz sobie płacić swojemu ciału za posługę w formie ciepłej wody z cytryną na czczo. I nawet w dniach gdy masz poczucie, że gdzieś jest za dużo, a gdzieś za mało nie możesz zaprzeczyć, że twoje ciało istnieje, jest namacalne. Dlaczego więc gdy wpadasz na szalony pomysł zmiany swojego stylu ubierania i szukasz wskazówek na temat tego w czym będziesz wyglądać dobrze, masz wrażenie, że ty po prostu…

Nie istniejesz

Tak właśnie. Nie ma cię. Są modelki, których szczupłe nogi sięgają nieba, pupy mieszczą się w dłoni, a ich ramię możesz objąć kciukiem i palcem wskazującym ułożonym w kształt litery ,,o”. Ich piersi- zgrabne A, takie o jakich trochę marzysz, bo po pierwsze nie poddają się grawitacji tak łatwo, po drugie wyglądają prześlicznie we wszystkich, tak modnych teraz, koronkowych, bezfiszbinowych biustonoszach. Modelki zresztą we wszystkim wyglądają wprost doskonale. Ale przecież świat kobiet to nie tylko rozmiar 34, oj nie. Są jeszcze dziewczyny plus size. Mimo tego, że mają kilka lub kilkanaście kilogramów więcej od ciebie nie są skażone cellulitem czy rozstępami. Ich piersi są duże i piękne, a ich ciała szalenie proporcjonalne. Mimo większych obwodów mają płaskie brzuchy i wcięcia w talii, na widok których przełykasz ślinę. Wyglądają doskonale w bieliźnie z podwyższonym stanem i nieważne czy staną bokiem, przodem czy tyłem. Sukienki z paskiem w talii wyglądają na nich szałowo, a nad talią miękko układa się burza loków. Jesteś tak zachwycona tym co widzisz, że niemal zapominasz, że…

Nie istniejesz

Jesteś albo za duża, albo za mała. Zbyt nieproporcjonalna. Jesteś statystycznie niedopasowana. Zaczynasz myśleć o swoich przyjaciółkach, koleżankach, znajomych. X. ma większe piersi, ale nie ma pupy. Z. ma węższe biodra, ale krótsze nogi. Ciągniesz wyliczankę i uświadamiasz sobie, że wszystkie jesteście niedopasowane. Czujesz mieszaninę ulgi, satysfakcji i złości.  Nie chcesz być szarą strefą, a ani nie zamierzasz chudnąć 15 kg, ani nie zamierzasz tylu zebrać. Jesteś niezauważalna, zbyt duża by chodzić po wybiegu, zbyt mała by kampanię z kobietami takimi jak ty okrzyknięto rewolucyjną, tolerancyjną i tą dla prawdziwych kobiet.

Tak naprawdę chodzi o to, że w mieszaninie odczuć związanych z własnym ciałem chciałabyś zobaczyć kogoś kto po prostu wygląda dobrze, a tak naprawdę wygląda jak ty. Kogoś z kim mogłabyś się identyfikować, a komu warto zrobić sesję zdjęciową, wrzucić na billboard, wydrukować w tysiącach kopii katalogu. Zewsząd słyszysz: ,,kobiety we wszystkich rozmiarach”, ,,samoakceptacja”, ,,ciało pozytywne”, ale w gruncie rzeczy zdajesz sobie sprawę, że to puste marketingowe hasełka, bo żadną sztuką jest dobrze ubrać proporcjonalną kobietę, nieważne czy jej waga jest poniżej normy czy powyżej niej. I pod koniec tego dnia pełnego rozmyślań jedyne co tak naprawdę chcesz wiedzieć to czy możesz nosić te cholerne boyfriendy, czy lepiej nie?

 

Sprawdź to…