Annc
life

Działo się! (Styczeń 2018)

Obiecałam sobie, że nie będę robić żadnych postanowień noworocznych więc styczeń upłynął bez większych stresów i poczucia rozczarowania. Nie znaczy to jednak, że ostatnie 31 dni stałam w miejscu i leniuchowałam.

Od teraz podsumowania postaram się zamieszczać co miesiąc i podzielę je na dwie części: to co się u mnie wydarzyło w ubiegłym miesiącu, a także to co mogę wam polecić, bo po prostu się sprawdziło.

Co w życiu

Po lekturze książki Oli Budzyńskiej, którą polecałam wam na swoim instagramie, mam rozsądniejsze podejście do zarządzania własnym czasem. Daleko mi do mistrza organizacji, ale nie od razu Rzym zbudowano. Na pewno przejawiam mniejszą skłonność do przekładania spraw na bliżej nieokreślone ,,potem”, z uporem maniaka dokładnie rozpisuję plany, mam jednak spory problem z przewidzeniem norm czasowych na wykonywane zadania i niestety nadal polegam na froncie bezmyślnego scrollowania Facebooka i innych Instagramów. Obiecuję sobie poprawę.

W międzyczasie okazało się, że pszenica, nabiał i cukier szkodzą mi bardziej niż byłam w stanie przypuszczać. Ci którzy śledzą mnie dłużej wiedzą, że od kilku lat walczę z niedoczynnością tarczycy i mimo, że w styczniu nie planowałam radykalnych zmian w żywieniu stanęłam przed wyborem między zdrowiem, a radosnym jedzeniem ukochanej pizzy. 10 lat temu zaśmiałabym się chorobie w twarz, dziś mam dla kogo być zdrowa i pełna energii. Moja cera i pupa są wdzięczne za wprowadzone zmiany, a co ważniejsze jestem zdziwiona faktem, że po 6 godzinach snu człowiek może być po prostu wyspany.

Zrobiłam bardzo poważne podejście do komunikowania się z wami w formie video. Vlogi i gadanie to coś za czym przepadam więc czemu nie miałabym tego zrobić? Jestem już po testach sprzętu, względnie opanowałam pracę ze światłami, odrobinę narzekam na jakość dźwięku, ale jestem dobrej myśli. Główną przeszkodą okazał się mój zatkany nos, bo ostatnia infekcja wcale nie ma ochoty odpuścić. W końcu jednak da spokój, a ja zrealizuję dla was to co chcę. Choć przyznam, że patrzenie na siebie i słuchanie swojego głosu, które jest nieuniknione podczas montażu jest dziwnym doświadczeniem.

W ostatnich dniach stycznia spełniłam swoje marzenie i założyłam grupę Mastermind. Dotarłam do dwóch fajnych kobiet, które chcą ją ze mną tworzyć. Czym jest Mastermind? To grupa burzy mózgów, która konsultuje ze sobą pomysły, kierunek działań i wspiera się w realizacji swoich planów. Jesteśmy po bardzo obiecującym spotkaniu zapoznawczym, będę bardzo wdzięczna za trzymanie kciuków za owocną współpracę.

 

Godne polecenia

Serial / film

,,Masters of sex” odkryłam dopiero teraz mimo, że miał premierę w 2013 roku, a zakończył się dwa lata temu. Opowiada losy dr Williama Mastersa i jego asystentki Virginii Johnson, którzy życie i kariery poświęcili badaniu ludzkiej seksualności. Z jednej strony obserwujemy pruderyjność amerykańskiego społeczeństwa w latach 50/60 XX wieku, z drugiej możemy podglądać fascynującą relację między głównymi bohaterami. Oddanie klimatu epoki jest równie świetne jak w ,,Mad Manie”, a do tego dostajemy fantastycznie rozpisane postacie, nawet te na pozornie dalszym planie.

,,Gwiezdny pył” to film, do którego chętnie wracam raz na jakiś czas i kompletnie nie rozumiem dlaczego przeszedł nam przed nosem bez echa. Oparta na książce Neila Gailmana fantastyczna opowieść o magii, mocy, wiecznej młodości czy niedoścignionych marzeniach. Do cudownej historii dorzućmy jeszcze piękne widoki, świetną muzykę i naprawdę dobre poczucie humoru. A jeśli nic z tego co napisałam do was nie trafia to obejrzyjcie to chociaż dla Roberta De Niro, który rolą Kapitana Szekspira rozwala mnie za każdym razem.

Książka

Po ostatnich, tragicznych wydarzeniach pod Nanga Parabat, gdy wszyscy stali się ekspertami w dziedzinie alpinizmu i Himalajów warto sięgnąć po książkę ,,Spod zamarzniętych powiek” autorstwa Adama Bieleckiego (tego samego, któremu w rekordowym czasie, do spółki z Denisem Urubko udało się dotrzeć do Elisabeth Revol). Nie dlatego, że warto rozdmuchiwać sensację, ale jeśli jesteście poruszeni samą ideą wspinaczki wysokogórskiej, zastanawiacie się nad motywacjami dla uprawiana tak ekstremalnej dziedziny sportu czy chcecie dowiedzieć się więcej o warunkach i realiach podczas takich wypraw,  to zdecydowanie warto ją przeczytać.

Muzyka

Na wieczór utulał mnie czar głosu Niny Simone, której twórczość zawsze wraca do mnie zimą, wtedy gdy grzeję się pod kocem z kubkiem herbaty, a za oknem pada śnieg. Rozgrzewa serce. Najczęściej słuchałam tej playlisty.

Do kawy wchodziły elektroniczne brzmienia polskiego zespołu ,,Łąki Łan”*, dwóch ostatnich płyt (Armanda i Syntonia) słuchałam właściwie na zmianę. Polecam wam też  audycję Bartka Królika (bas, klawisze i wokal w Łąki Łan) i Kuby Badacha w Radio Zet Chilli- ,,Dźwięki nieoczywiste”.

*(ta nazwa to hit, ale żeby było jeszcze lepiej sprawdźcie ksywy chłopaków z zespołu)

Aplikacja mobilna

Musi to nic innego niż YouTube, w którym możesz zablokować telefon lub zminimalizować okno podczas odtwarzania. Bardzo przydatne jeśli nie subskrybujesz Spotify i Youtube jest dla ciebie źródłem muzyki, albo tak jak ja puszczasz dzieciom audiobooki i nie chcesz katować baterii, ani świecić ekranem po oczach.

Done to prosta aplikacja, która jest habit trackerem znanym z coraz popularniejszego systemu organizacji jakim jest bullet journal. Ustawiasz cel dzienny, miesięczny, roczny i możesz albo dążyć do wyrobienia nawyku (picie wody, czytanie książek, ćwiczenia fizyczne), albo go porzucać (śmieciowe jedzenie, palenie). Powiadomienia robią swoje, a statystyki pięknie pokazują postępy czy okresy gdy nie poszło nam najlepiej.

 

 

Mam nadzieję, że znaleźliście coś dla siebie dla siebie, pamiętajcie, że like czy komentarz daje mi znać, że to co robię jest fajne i na coś wam się przydało. Aby być na bieżąco zachęcam do śledzenia mnie na Facebooku czy Instagramie, a jeśli chcesz mieć powiadomienia push o nowych wpisach na blogu, zachęcam do ściągnięcia mojej aplikacji ( iOs / Android ).

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Sprawdź to…