Annc
life life&style

Działo się! // marzec ’18

Znacie to powiedzenie: jeśli życie daje ci cytryny to po prostu zrób lemoniadę? Dyplomatycznie napiszę, że gdy myślę o lemoniadzie, zaczyna mnie mdlić. Zawsze gdy zima siłuje się z wiosną, zaliczam najgorszy okres roku. Jestem rozdrażniona, zmęczona i średnio chętna do działania. Gdy piszę ten tekst za oknem świeci już kwietniowe słońce i czuję się znacznie lepiej, ale wróćmy do marca…

Na polu diety eliminacyjnej czułam się już pewniej. Święta rządziły się swoimi prawami, ale nie zmieniło to faktu, że moje ubrania po prostu są luźne. Metabolizm rozkręcił się maksymalnie, z zegarkiem w ręku, co trzy godziny, czuję ssanie, co przy niedoczynności tarczycy jest sporym osiągnięciem. Nie wiem ile schudłam, ponieważ obiecałam sobie, że nie będę wchodzić na wagę. Za radą endokrynologa włączyłam suplementację B-complex i selenu oraz podwyższyłam dawkę wit. D, bo mimo suplementacji, dalej utrzymywała się na dolnej granicy.

Na blogu, zgodnie z obietnicą, wprowadziłam podział na kategorie. Mocnym planem na kwiecień jest udostępnienie strony z grafikami do pobrania, bo nie ma dnia bym nie dostała prośby o wysłanie obrazka w większej rozdzielczości, by dało się go dopasować do ekranu komputera. Bardzo mnie to cieszy, bo znaczy to, że doceniacie to co tutaj robię, więc ja zrobię coś dla was.

Na domowym froncie spokojnie, jak na wojnie. Marianka straciła swój pierwszy ząb, który po prostu połknęła, całe szczęście, że Wróżka Zębuszka jest na tyle mała, że w nocy, bez problemu wyjęła go z jej brzucha. Antosia nadal przechodzi dosyć ciężki okres, czasem mam wrażenie, że gra ze mną w grę, w której chodzi o zdobycie przewagi, a nie o sam cel. Jestem mamą nie od wczoraj, więc jedynym sposobem na radzenie sobie z codziennymi awanturami, jest liczenie do dwudziestu i powtarzanie ,,to minie, to minie”. Bo minie już niedługo. Na jakieś 10 lat.

Do domowego arsenału prac plastycznych wprowadziłam akwarele i muszę przyznać, że dziewczyny radzą sobie z nimi doskonale. Tośka musi jeszcze popracować nad wycinaniem, ale razem z rozwojem mowy, jej motoryka mała skoczyła do przodu więc jesteśmy dobrej myśli.

Film / serial

Znacie kogoś komu powiecie ,,ej, oberzyjmy film z Natalie Portman”, a on powie, ,,nie, dzięki, nie lubię Natalie Portman”? Ja nie znam. Tym sposobem podszedł mnie mój mąż i naszym wyborem na wieczór została ,,Anihilacja”. Jeśli szukasz czegoś co jest lekkie, łatwe i przyjemne, to zdecydowanie nie jest to ten film. Lena (w tej roli Natalie Portman) szuka odpowiedzi na pytanie, co wydarzyło się z jej mężem. Zgodnie z polskim przysłowiem ,,Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” wyrusza, wraz z czterema innymi kobietami, w nieprzyjazną Strefę X, by dotrzeć do źródła, rozlewającej się po amerykańskim wybrzeżu, anomalii. Jest to jeden z filmów, który trzymał mnie w napięciu od samego początku, a na napisach końcowych mrugałam niepewna, czy to już koniec. Do teraz nie jestem pewna, co właściwie się tam wydarzyło, ale myślę, że jest to ogromnym plusem dla tych, którzy nie chcą po prostu wyłączyć telewizora, zapomnieć i iść spać.

Książka

Moją głową zawładnęła ,,Magia olewania”, czyli ,,Jak przestać spędzać czas, którego się nie ma, z ludźmi, których się nie lubi, robiąc rzeczy, których się nie chce robić”. Książka przeleżała na mojej półce kilka miesięcy, czekając na lepszy moment, który w końcu nadszedł. Przez niemal 200 stron bawiłam się doskonale, kilkukrotnie parsknęłam śmiechem, nie miałam potrzeby pominięcia kilku kartek, co przy poradnikach robię niemal zawsze. Czy zmieni moją egzystencję o 180 stopni? Prawdopodobnie nie, dlatego, że wiele z tych rad wprowadziłam w życie, już wiele lat temu, ale jeśli macie problem z tym by poradzić sobie z presją tego, co myślą o was inni albo jak poradzić sobie z wiecznym poczuciem winy, gdy odmawiacie czyjejś prośbie, to jest to dla was obowiązkowa lektura.

Aplikacja

Jak wiecie z mojego bloga ( i prawdopodobnie z wielu innych) ruszyła akcja Share Week (mój post z poleceniami, jeśli nie czytaliście – zachęcam), a pamięć mam równie dobrą co krótką, zwłaszcza do adresów internetowych. Dlatego Feedly, spisała się na medal. Czym jest feedly? Jest to apka, która zbiera newsy ze stron i blogów. Ktoś dodał nowy post? Wyświetli ci się od razu po otworzeniu aplikacji. Gdy nie mam czasu przeczytać od razu, zapisuję na później. Mam w obserwowanych jakieś 90 stron, wszystko działa płynnie, aplikacja bardzo szybko synchronizuje się miedzy telefonem, tabletem czy komputerem, więc odpada mi problem powielanych treści. Polecam, zwłaszcza, że na Facebooka, w kwestii powiadamiania o nowych postach, już nie ma co liczyć.

Muzyka

Jak już wspomniałam, marzec nie był dla mnie łatwy więc potrzebowałam czegoś, co będzie mnie łagodnie głaskać. Do tego celu doskonale nadała się płyta ,,The Singer & The Song” Labbiego Siffre i katowana przeze mnie od lat ,,Up from Below” Edward Sharp & Magnetic Zeros.

Co powiecie na to, bym w przyszłym miesiącu po prostu zrobiła playlistę?

Kosmetyk

Savon Noir, czyli po prostu czarne mydło od Nacomi, to zdecydowany must have osób z problemami trądzikowymi. Jeśli myślicie, że nie istnieje pojęcie zwężenia porów, po jednym użyciu, to po prostu jeszcze nie trafiliście na ten kosmetyk. W składzie woda i oliwian potasu, który powstaje po prostu z oliwek. Konsystencja to ciemno zielony (nie czarny) glutek, polecam rozetrzeć w mokrych dłoniach, aż do zmydlenia i umyć twaez. Efekt? Skóra po umyciu aż skrzypi, jest mega oczyszczona ze wszystkich zanieczyszczeń, ale też domaga się nawilżenia, o czym nie wolno zapomnieć. Drugi sposób użycia to nałożenie suchymi dłońmi i pozostawienie na 10-15 minut – zadziała wtedy jak peeling enzymatyczny.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Sprawdź to…