Annc Dąbrowska
Mama i dziecko

5 moich doświadczeń i 5 apeli w Światowym Tygodniu Karmienia Piersią

Nigdy nie poruszałam tematu mojego karmienia publicznie, ale przyznajcie, że Światowy Tydzień Karmienia Piersią jest ku temu świetną okazją. Poniżej znajdziecie pięć moich bardzo prywatnych doświadczeń i przemyśleń.

Moje karmienie piersią było bezproblemowe.

Jasne, przy Mariance, przez pierwsze dni było bolesne, ale nie tak bym rozważała rezygnację, przy Tosi nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Nie wiem czym jest zapalenie piersi, nawał trwał kilka godzin i nigdy nie miałam problemu z ilością pokarmu, nie było go ani za mało, ani za dużo, prawie nie używałam wkładek laktacyjnych. Zaznaczę jednocześnie, że moje piersi nie powalały wielkością więc pogląd, że małe piersi nie są w stanie wykarmić dziecka, można włożyć między bajki.

Dlatego nie przedstawiajmy karmienia piersią jako pasma udręk i poświęceń, bo nie dla każdej kobiety nim jest. Mleko tworzy się w głowie i straszenie przyszłych mam zaszkodzi im już na starcie.

Nie widzę piękna w karmieniu piersią.

Wiem, że są mamy, które rozczulają się na widok małej główki, przytulonej do ich klatki piersiowej, ale ja nigdy tego nie czułam. Wspomnienia dotyczące karmienia piersią też nie napawają mnie nostalgią. To nie jest tak, że karmienie mnie brzydziło, czy było niemiłe, po prostu uważałam je za normalną czynność związaną z opieką nad dzieckiem i nie szukałam drugiego dna. Być może nie doceniałam go w pełni, bo przyszło mi tak łatwo.

Jednocześnie karmienie piersią w miejscach publicznych jest mi obojętne. Jak to się mówi, ani mnie ziębi, ani mnie grzeje. Wiecie jednak komu karmienie piersią w miejscu publicznym nie jest obojętne? Dziecku! Ono chce jeść teraz, czasem co 5 minut, czasem co godzinę. Dlatego odczepmy się od kobiet karmiących publicznie, bo wierzcie mi, wolałyby karmić w domu, z dala od potępieńczych spojrzeń.

Zarówno Mariankę jak i Tosię karmiłam dwa lata.

Mimo niedostrzegania piękna w karmieniu naturalnym spędziłam z dzieckiem przy piersi 4 lata. Marianka odstawiła się sama w 20 tygodniu mojej drugiej ciąży, Tosię odstawiłam ja, bo poczułam, że to właściwy moment, karmienie zaczęło mnie męczyć, a ona była wobec mnie coraz bardziej niedelikatna.

Nasłuchałam się o tym, że powinnam już odstawić, że robię dzieciom krzywdę (niestety, nikt nie sprecyzował jaka to miałaby być  krzywda), obie jednak są całe, zdrowe i przywiązane do mamy w taki sam sposób jak ich rówieśnicy. Ja również nie mam zaburzonego stosunku do moich córek. Dlatego pozwólcie kobietom karmić ile chcą, to nie jest wasze sprawa.

Karmiłam piersią trójkę dzieci.

Nie sprzedałam żadnego po drodze, po prostu doświadczyłam karmienia cudzego dziecka. Koleżanka, mając kilkumiesięczną córkę, miała problemy zdrowotne, w skutek czego kilkukrotnie trafiła do szpitala, na stół operacyjny. Jej córka, niestety, nie akceptowała butelki i płakała z głodu pod opieką babci. Zaproponowałam, że ją podkarmię przez kilka godzin i tak też zrobiłam, a następnie przekazałam małą kolejnej karmiącej mamie.

Czasem podanie piersi jest jedyną możliwością nakarmienia dziecka, dlatego odnośnie karmienia w miejscach publicznych, rady o tym, że przecież można odciągnąć w domu i w kawiarni nakarmić dziecko z butelki są bzdurne. Czasem też mleko matki jest jedynym pokarmem jaki może przyjąć maluch, który ma problemy z układem pokarmowym czy jest wcześniakiem. Nawet dla zdrowego dziecka  jest najbardziej wartościowym, najłatwiej trawionym i budującym odporność sposobem żywienia. Dlatego promujmy banki mleka kobiecego (tu można wyszukać gdzie są) i dajmy innym trochę dobra, czy to w postaci mleka, czy po prostu kilku złotych na wsparcie ich rozwoju.

Nie interesuje mnie kto czym karmi swoje dziecko.

Wyniki banań potwierdzające przewagę karmienia mlekiem mamy ponad podawaniem mieszanki są bezsprzeczne i nie zamierzam z nimi dyskutować. Karmienie naturalne jest najlepszym i najzdrowszym sposobem karmienia niemowląt. Ale niektóre kobiety nie mogą karmić. Może je boli. Może mają problemy zdrowotne. Może po prostu nie chcą tego robić. I mają do tego prawo! Dlatego uszanujmy ich sposób karmienia, ich własnych dzieci, nawet w Światowym Tygodniu Karmienia Piersią.

Edukujmy o zaletach, wspomagajmy radą, jeśli jej potrzebują, ale nie zmuszajmy.

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

You Might Also Like...